
Każdego roku, o tej samej porze , tuż po słonecznym lecie, Ojciec wracał często z pasieki, jeśli nie z koszem jagód żurawiny błotnej., to z koszem grzybów. Zurawina była w naszym domu wszechobecna. Wtedy nie miałam nawet pojęcia, o jej prozdrowotnym znaczeniu. Ale to pojęcie z całą pewnością, mieli moi rodzice. Wówczas zadziwiało mnie to, że żurawina przez dłuższy czas mogła być przechowywana w postaci owoców i... nie psuła się. A Mama te żurawinowe zasoby powoli i z namaszczeniem zamieniała na konfitury, dżemy jabłkowe z żurawiną, żurawinowe sosy do mięs, zasypywała ją cukrem, czy soki i suszone owoce. Z tej suszonej żurawiny pijało się potem kompoty słodzone miodem. Dżemy z jabłek i żurawiny nakładało się na kromki chleba, posmarowane masłem i jadało się wraz z zupami mlecznymi, choć nie tylko. Konfitura była przystawką do mięs a sok dodawaliśmy do herbaty lub wypijaliśmy rozcieńczony wodą. Dobrodziejstwa natury są nie do przecenienia. Kiedy pomyślę sobie, że dziś żurawinę i jej przetwory kupujemy w sklepach i to za całkiem spore pieniądze, to wydaje mi się to jakieś absurdalne. Kiedyś takich produktów w sklepach nie było. Ale dobrze, że się pojawił. bo żurawina i jej przetwory, wprowadzone do menu rodzinnego, z cała pewnością pozwala nie tylko podnieść walory smakowe potraw ale i bardzo przyczynia się do utrzymania zdrowia w odpowiednim stanie, o czym można przeczytać w wielu internetowych publikacjach. Zurawinka ładnie kwitnie i jest bardzo pożyteczna.A sok z żurawiny, pijany codziennie z herbatą, jest niezwykle skuteczny na przewlekłe infekcje dróg moczowych, co sama , na sobie sprawdziłam. Wszystkie furaginy przy nim... wysiadają. Zurawina bowiem, obok czosnku i oregano, to najsilniejsze naturalne antybiotyki. Zdjęcia, zródło - Internet









