środa, 22 lipca 2020

Wirus, kwiaty, szycie i koronki

Winorośl  już się zadomowiła i pięknie   się rozrasta.
 No i mamy tę..., kroczącą pandemie  kronawirusa Covid - 19!!! Mamy!!!  Nie wiem jak wy Państwo, ale ja  jej mam już dość.. Zaczęło się  to w okolicy ... Dnia Kobiet... i  nie ma zamiaru się  skończyć. Jak wszyscy, chronię się przed zakażeniem..., bo przecież  niczego nie można być pewnym.  W moim przypadku to  unikanie zakażenia nie jest trudne, choć pewności żadnej nie mam, ze gdzieś przecież mogę się z  nim zetknąć. Jak wszyscy, boję się takiego spotkania, bo...jestem przecież w grupie ryzyka. Reżimy sanitarne zostały niby poluzowane, ale  nadal tkwią w mojej głowie. Kiedyś wyszłam z domy, wsiadłam do  autobusu i jechałam sobie do swojego miasta wojewódzkiego...na kawę z ciachem, czy   na zakupy lub na zwykłe... zwiedzanie sklepów. Wiadomo..., szyję, szydełkuję, dziergam , haftuję. To są moje ulubione zajęcia wypełniające mój czas na zasłużonej emeryturze,. I zawsze taki wypad  do mojego  dużego miasta , położonego o 25 km  od mojego zabytkowego miasteczka, odbywa się z korzystnymi  i niezbędnymi zakupami. A to gdzieś  wypatrzę, potrzebny kordonek, jakąś atrakcyjną tkaninę  czy inną potrzebną mi rzecz. Ale teraz...boję się   jechać  do stolicy województwa, bo tam...mogę   spotkać  koronawirusa. Więc ...siedzę w domu  i od tego siedzenia...powiem Wam,że można już dostać ...bzika. Ale wychodzenie z domu jest przecież  konieczne! Więc wychodzę. Idę ...ścieżka rowerową...za miasto, na łąki, bo tam  go nie ma,  no, tego wirusa! Biegam polnymi drogami i ścieżkami,  ale to jakoś  nie rozwiązuje  problemu tkwiącego w głowie, jakim jest  brak swobodnego, bezpiecznego i wolnego poruszania się w przestrzeni publicznej. Z tych spacerów poza miastem  przyniosłam  gałązki dzikiej winorośli. Umieściłam je w naczyniu z wodą.  Po pewnym  czasie umieściłam  te gałązki w wielkiej donicy z ziemią.I winorośl już rośnie. Dzika winorośl  kwitnie ale kwiatki są  mało widoczne.  Ale rozrasta się i jesienią  jej liście mienią się pięknymi kolorami do pierwszych przymrozków. Może wreszcie na południowej stronie mojego balkonu, doczekam się  bujnej...roślinnej dekoracji. Po doświadczeniach ostatniego , bardzo  upalnego lata, kiedy to uschły  mi na balkonie prawie wszystkie kwiaty, w tym roku ograniczyłam ich nasadzanie jedynie do pelargonii i werbeny. W tej chwili ładnie kwitną.  Odnowiłam też  nasadzenie skrzydłokwiatu. Lubię tę roślinę doniczkową, bo  zadbana odwdzięcza się pięknymi kwiatami i dużymi, zdrowymi liśćmi. Oprócz tego jest to roślina oczyszczająca  powietrze z toksyn. Od syna dostałam  trzy pomidorki koktajlowe. Więc spokojnie sobie rosną w doniczkach. Nie jestem  osobą, która  by nudziła się sama z sobą i po wysprzątaniu całego domu, usiadła by w fotelu w wyczekiwaniu , aż jakiś pyłek spadnie na podłogę. Uwielbiam  przede wszystkim szydełkowanie.  Czy możecie sobie  wyobrazić sobie, ze ja ..., wstaję zazwyczaj o  godzinie szóstej rano i... już szydełkuję. A czym mogłabym się  pochwalić?  Otóż w czasie   koronawirusowej odsiadki  zrobiłam bardzo ciekawe  szydełkowe zazdrostki  na okno w sypialni. To prezent dla  synowej i syna. A co tam, niech maja...awangardowo i  tak, jak nie ma nikt, albo prawie nikt! Dalej  w mojej robótkowej poczekalni jest okrągły obrus szydełkowy. Już niewiele nad nim mi pozostało pracy. To  będzie prezent dla  synowej. Miał być gotów  na 10 - ta rocznice ślubu. Ale ...nie zdążyłam. Ale to i tak tylko część rozpoczętych i jeszcze nieukończonych   moich robótek. I tak  trochę z ciężarem na sercu..., siedzę w domu unikając spotkania z kronawirusem i szyję , szydełkuję  oraz kwiaty hoduję. A miałam w planie  w tym roku  wyjazd na Mazury do rodzinki. Niestety, jechać pociągami, to wielkie zagrożenie. więc pozostaje mi tylko koronawirusowa ....odsiadka.


Dzika winorośl  chyba czuje się tu dobrze.


Pomidorki,  nasadzony kaktus i nasturcje.

Maseczki  szyłam w pośpiechu.
Jedna z ciekawszych serwetek.
Skrzydłokwiat powoli  się oswaja z nową sytuacją.
Chusteczki  z szydełkową koronką robię w tzw...międzyczasie, którego nie potrafię zdefiniować.
Powoli też  dążę do ukończenia pracy nad okrągłym obrusem,. Jeszcze tylko kilka elementów i koronka brzegowa
Zazdrostki w wersji roboczej  a niżej juz na oknie.
Podusie typu ,,Jaś,, czekają na ukończenie
To jest  środkowa część  mojego owalnego obrusa
Pelargonia w rozkwicie.

A to jest spódniczka do szkoły. Uszyję takie dwie.
Werbena  kwitnie.
 Pomidorek koktajlowy. Jeden z trzech
Szydełkowe powłoczki na Bożonarodzeniowe jaśki tez czekają w kolejce.
A to ostatnio uszyta bluzka szkolna dla wnuczki.  Czasu nie starcza  na realizację swoich marzeń, jak chociażby ta bluzeczka  na zdjęciu niżej.

Maseczki uszyłam już dawno/
Ten pnący  kwiat też poczuł się tego lata lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz