Zyję już trochę na tym świecie i... jadałam różne kiełbasy i wędliny, własnego wyrobu ale tak smacznej wędliny, jak ta z przepisu i wyrobu mojej Mamy, nie spotkałam nigdy. A chwale tę kiełbasę nie dlatego, ze pochodzi ona z wyrobu mojej Mamy. lecz dlatego, że jej smak jest niepowtarzalny, aromatyczny i nadzwyczaj dopieszczający podniebienie , tak niezwykły, że gdy się zasiądzie do stołu, to sięga się po kawałek następny, następny i następny. Wręcz trudno odmówić sobie przyjemności jej jedzenia. Zapewne to zapach i aromat wydzielający się z mieszaniny zastosowanych tu przypraw. czyni ja tak smaczną. Mama moja, przed każdymi świętami Bożego Narodzenia robiła taką kiełbaskę, oczywiście obok innych mięsnych wędlin. Piekła chociażby aromatyczna szynkę wieprzową w całości, uprzednio ja odpowiednio doprawiając. Ale tu podam przepis na wykonanie, tej najlepszej na świecie, kiełbasy. Oto on:
S k ł a d n i k i :
- mięso wieprzowe
- mięso wołowe
- cielęcina
- boczek wieprzowy
Tych mięs może być po 1 kg lub mniej, w zależności od tego, ile kilogramów kiełbaski chcemy zrobić
Mięsa te należy pokroić w kostkę tak około 1 cm x 1 cm i umieścić w misce.
P r z y p r a w y :
- sól kuchenna
- czosnek
- nasiona kopru ogrodowego
- ziele angielskie
- kolendra
- gorczyca
- pieprz naturalny
Przyprawy te należy dokładnie rozdrobnić, zmiażdżyć i wymieszać. Dodać do mięsa i dokładnie je z nim połączyć. Odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce, by mięso nabrało aromatu przypraw. Po tym czasie należy jelita wieprzowe napełniać mięsem z przyprawami, nakłuwając jelita igłą, by uszło z nich powietrze. Powiązać pęta i następnie tak uformowane kiełbaski należy podpiec na ruszcie w piekarniku. W latach powojennych nie było kuchni takich , jak dziś. Kiełbaski więc Mama podpiekała w zwykłym piekarniku, kuchni murowanej z cegieł, układając je na blaszkach, których dno wykładała patyczkami wyciętymi z polan drewna. A po domu unosił się niezwykły aromat tej kiełbasy. Tak podpieczona i podsuszona, kiełbasa ta przechowywana była w zimnym miejscu, powieszona na drążku zawieszonym pod pułapem izby, która była wówczas naszą spiżarnią. A jadaliśmy ta kiełbasę na zimno lub podgrzana na patelni wraz z ćwikłą i chrzanem lub kiszonymi ogórkami.. Tam ona zawsze dotrwała do świąt Wielkanocnych. Można się nią było objeść, bo smak jej nie pozwalał zakończyć jej spożywania, w odpowiednim czasie. A jej zapach i aromat jest niepowtarzalny. NAPRAWDĘ POLECAM.. ten przepis do wypróbowania.
.